BELGIJSKIE ściganie…

3Pierwsza odsłona (01.09 sobota) to wyscig w WALHAIN-ST PAUL na wschód od Brukseli w kategorii łączonej elita, amatorzy oraz Masters A. Jako, że reprezentowałem Polskę wg licencji UCI zostałem zakwalifikowany do Masters A.
Łącznie na starcie 62 zawodników. Trasa (nareszcie) pagórkowata na rundach – 15×7 km. Tempo od samego początku bardzo wysokie, liczne próby rozerwania stawki przez pierwsze okrążenia, potem względny spokój i nerwowe ustawianie sie do finiszu pod koniec wyscigu. Na 3 rundy do końca udaje sie odjechac 5 zawodnikom. Nie próbuje nawet kontrować bo moje HR oscyluje w granicach maksimum. Utrzymuje pozycje z przodu grupy bo klasycznie rozciągnięty tył musi nadrabiać podwójnie. Pogoda robi swoje, jest bardzo ciepło i wiekszość zawodników korzysta z dodatkowych bidonów podawanych w strefie – jako że nie miałem ze sobą zaplecza technicznego czy nawet znajomych musiałem zadowolić sie wozem neutralnym  (na szczeście) zaopatrzonym w bidony z piciem. Końcowe kilometry staram utrzymaę się z przodu stawki co kosztuje jednak sporo nerwów i wysiłku. Zajmuje ostatecznie 10 miejsce (5 z grupy) co chyba nie było złym wynikiem zważywszy, że czołowe miejsca przypadły dla elity.

Druga odsłona (02.09 niedziela), wyścig uliczny w Aartselaar. Miejscowość położona zaledwie 10 km od mojego miejsca zamieszkania. Do przejechania 16 rund po około 5,5 km każda. Trasa bardzo szybka, z licznymi zakrętami i długą prostą finiszową (zdjęcie) Na starcie blisko 90 zawodników w mojej kat. wiekowej. Bardzo szybkie tempo i duża ilość ciasnych zakrętów sprawia że grupa się rozciąga. Przez pierwsze okrążenia pozostaje z tyłu stawki, co jednak skutkuje sporymi stratami i nadrabianiem odległości po wyjściu z każdego zakrętu. W połowie dystansu jestem już z przodu i próbuje kontrolować… niestety tylko siebie i moje zmęczenie bo na zawodników nie mam już sił. Na ostatnie okrązenie wjeżdża cały peleton. Widzę co najmniej 2 drużyny rozprowadzające swoich sprinterów,  ustawiam sie na końcu jednej i tak próbuje zająć najlepsze miejsce na mecie przy akompaniamencie kilku przekleństw w moim kierunku, których i tak nie zrozumiałem :). Zajmuje 8 pozycję.

Trzeci wyscig (03.09 poniedziałek) w Booischot. Podobnie jak dzień wczesniej do przejechania płaskie rundy wyścigu ulicznego. Jako że wyscigi w ciągu tygodnia rozgrywane są popołudniami dystanse są nieco krótsze –  72 km na 16 rundach w mieście.
Tym razem wąskie uliczki i zmienna nawierzchnia sprawiają ze miejscami bylo dosyć niebiezpiecznie. Na starcie 62 zawodników. Poprzednie dwa wyscigi dają już mi sie mocno we znaki i mam problemy z utrzymaniem sie w grupie zwłaszcza, że tempo jak zwykle oscyluje w granicach 50 km/h wzwyż. Jedynym rozwiązaniem jest przebić się do przodu i próbować się utrzymać nie tracąc na hamowaniu i rozkręcaniu po każdym z zakrętów. Do mety dojeżdża z powodzeniem ucieczka 4 zawodników, którzy oderwali się w połowie dystansu utrzymując przewagę w granicach 30 sec. Ja zajmuje 11 miejsce (7 z grupy) co chyba tym razem zawdzięczam przypadkowi bo o skutecznym finiszowaniu nie mogło być mowy.

Najblizszy weekend kolejne starty w okolicy Antwerpii. Potem przyjeżdzam juz tylko na Mistrzostwa Piły.